W księgarni, jak na wspinaczce, bywają też porażki. Chwytasz książkę, która wydaje się obiecująca – lśniąca okładka, zachęcający opis. Po kilkunastu stronach okazuje się, że to fałszywy uchwyt, który się kruszy. Zsuwasz się, rozczarowany, i odkładasz tom na półkę. Ale po chwili próbujesz dalej. Bo w tym właśnie rzecz – w uporze, w tym, że nie poddajesz się po pierwszym odpadnięciu od ściany.
A potem przychodzi ten rzadki, doskonały moment. Znajdujesz książkę, która pasuje idealnie – jakby napisana była właśnie dla ciebie. Czytasz pierwsze zdanie i już wiesz, że nie puścisz. Siedzisz na podłodze między regałami, całkowicie pochłonięty, a wokół ciebie toczy się zwykłe życie księgarni – ktoś kasuje przy ladzie, ktoś szepcze do telefonu. Dla ciebie świat na chwilę znika. To uczucie przypomina stanie na szczycie – nie chodzi o dominację nad przestrzenią, ale o nagłe, olśniewające zrozumienie, dlaczego się wspinałeś. księgarnia wspinanie
Wejście do dobrej księgarni przypomina podejście pod nieznaną ścianę. Z zewnątrz widzisz tylko fasadę – może skromną, może niepozorną. Dopiero gdy przekraczasz próg, okazuje się, jak bardzo się myliłeś. Rzędy regałów piętrzą się ku górze, tworząc labirynt wiedzy i wyobraźni. Każda półka to inny stopień trudności, inna formacja literackich skał. W księgarni, jak na wspinaczce, bywają też porażki
Opuszczasz księgarnię z torbą pełną książek. Masz w niej kilka nowych dróg do przejścia, kilka ścian do pokonania. Wracasz do domu, kładziesz je na półce – i wiesz, że one czekają. Jak nieprzebyte szlaki, jak dziewicze filary. Jutro zaczniesz pierwszą z nich. Zsuwasz się, rozczarowany, i odkładasz tom na półkę